DrukujDrukuj

Protest studentów w Opolu w marcu 1968 roku

Autor:
online
Uczestników studenckiego protestu i syjonistów potępiano także podczas pierwszomajowego pochodu w roku 1968.

Protest studentów na Opolszczyźnie w marcu 1968 roku - na Opolszczyźnie, jak w całej Polsce, na wiecach potępiano „wichrzycieli”. Uczestnicy protestu byli represjonowani.

Magda Umer, znana piosenkarka mówiła w jednym z wywiadów, że Dzień Kobiet 1968 roku zapamięta do końca życia.

Właśnie 8 marca odbył się na Uniwersytecie Warszawskim nielegalny wiec studentów w obronie Adama Michnika i Henryka Szlajfera usuniętych z uczelni za protest przeciwko zdjęciu z afisza przez władze „Dziadów” Mickiewicza i za... rozmowę z korespondentem gazety „Le Monde”. Pod uniwersytet podjechały autokary z tabliczkami „wycieczka”, a z nich wysypał się tzw. aktyw robotniczy. Wkrótce jego śladem na uczelnię wtargnęła milicja. Demonstrantów, także studentki, dotkliwie pobito. Studencki protest rozlał się po kraju, także na Opole.

Jan Czech, który był guru opolskiego strajku, „bakcyl warcholstwa” przywiózł z Lublina, dokąd pojechał na teatralny festiwal. 14 marca 1968 zaczął w akademiku „Mrowisko” rozklejać ulotki i plakaty informujące o wydarzeniach marcowych. Wkrótce dołączył do niego student mechaniki Adam Kasprzyk. Wracający z kolacji w stołówce studenci czytali hasła: „Uwolnić studentów”, „Prasa kłamie”, „Cenzorzy precz od Mickiewicza”.
Studenci rozeszli się do pokojów dopiero po północy, po spotkaniu z rektorem Maurycym Hornem i przedstawicielami komitetu uczelnianego partii. Obiecano im szczerą rozmowę z I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Opolu.

Ponieważ na obietnicy się skończyło, strajk trwał. Jego kulminacją był 18 marca. Od rana studenci wypełniali aulę i korytarze uczelni. Wyposażeni w materace z okrzykami „Opole z wami”, „Prasa kłamie” szli z akademika na strajk okupacyjny. Protestujący powiesili na ścianie portret Gomułki z pustymi oczodołami i hasłem: „Sternik kultury narodowej”.

W przeciwieństwie do Warszawy, w Opolu nie doszło do rozpędzenia i pobicia studentów. Choć na mieście czekała na nich grupa 300 robotników z grubymi kablami w rękach, prowokacja się nie powiodła. Demonstranci usłuchali apelu rektora i sekretarza komitetu uczelnianego partii, by protestu nie przenosić na miasto. Aby skompromitować studentów, ubecy kolportowali w mieście ulotki z napisem „Opole zawsze niemieckie”.

„Nie Opolszczyzny dla warchołów i wichrzycieli” - pisała ówczesna „Trybuna Opolska”, atakując tych, którzy „inspirują reakcyjne w swym charakterze działania i usiłują siać zamęt w naszym życiu i pracy”. Na długiej liście zakładów, których pracownicy na wiecach potępili studentów, a poparli Gomułkę i linię partii, znalazły się m.in. Huta Szkła Okiennego w Murowie i POM w Oleśnie.

Na opolskich studentów spadły represje. Jan Czech zapłacił za strajk studencki relegowaniem z uczelni i wyrokiem więzienia w zawieszeniu. Wraz nim usunięto z siedmiu studentów. Adam Kasprzyk trafił do karnej kompanii i zawieszono go prawach studenta na rok. Krzysztof Borkowski o zawieszeniu w prawach studenta dowiedział się tuż przed obroną pracy magisterskiej. Za rok mógł się wprawdzie bronić, ale przez cały PRL miał zakaz pracy w zawodzie nauczyciela i dziennikarza.

Fala antysyjonizmu usunęła z uczelni także część pracowników. Wśród nich rektora Maurycego Horna. - Mam przed oczami taki obrazek - wspomina prof. Dorota Simonides. - Rektor Horn z małżonką siedzą w uczelnianej stołówce, a wokół nich pustka. Przysiadłam się do nich, żeby porozmawiać...

Krzysztof Ogiolda, nto
Źródło: Nowa Trybuna Opolska, wydanie z 30 kwietnia 2012.

Twoja ocena: Brak Średnia: 4.5 (4 głosy)