DrukujDrukuj

Krzyż pokutny w Lewinie Brzeskim

Autor:
online
Współautorzy:
  • Yogi
Konserwator Dorota Kowalik-Kociszewska odsłoniła prawdziwe oblicze wyszarzałego przez wieki marmuru, z którego wyciosano lewiński krzyż.

Krzyż pokutny w Lewinie Brzeskim- setki lat temu krzyże pokutne stawiano w akcie pokuty za popełnione zbrodnie. I żaden morderca nie przypuszczał, że kiedyś mogą stać się atrakcją, na odnowienie której będzie się składała cała Europa.

Zwyczaj stawiania krzyży pokutnych zaniknął setki lat temu, a te, które dotrwały do naszych czasów, są często w tragicznym stanie. W dodatku napis na lewińskim krzyżu jest wyryty niemieckim gotykiem, który znacznie różni się od współczesnego języka niemieckiego.
- Plotki rzeczywiście chodziły różne, m.in. o tym, że to pomnik lotnika - przypomina Andrzej Kostrzewa, historyk, dyrektor lewińskiego gimnazjum, ale przede wszystkim miłośnik Lewina i prezes stowarzyszenia stowarzyszenia Civitas Lovensis. To właśnie jego stowarzyszenie postawiło sobie za cel odnowienie zabytku i odkrycie jego historii przed dzisiejszymi mieszkańcami Lewina.

- To jest taka nasza perełka. Może niewielka, ale nie stać nas na wielkie projekty - po prostu każdy robi to co może - dodawał Andrzej Kostrzewa. - A ponieważ jedną z idei, którą kieruje się stowarzyszenie Brzeska Wieś Historyczna jest dbanie o zachowanie dziedzictwa tych ziem, to do niego zwróciliśmy się o pomoc.
W ten sposób udało się zdobyć unijną dotację i konserwator dzieł sztuki Dorota Kowalik-Kociszewska mogła zająć się doprowadzeniem krzyża do porządku.
Wyzwaniem było już jego przewiezienie do pracowni. Okazało się bowiem, że powstał on nie z piaskowca, a z marmuru i waży co najmniej pół tony, dlatego potrzebny był samochód ciężarowy z podnośnikiem

Sama konserwacja polegała na zmyciu warstw zanieczyszczeń, a także przebarwień, bo okazało się, że w XIX wieku ktoś próbował go podmalować ówczesną farbą emulsyjną. Potem konserwatorzy poddali go całej serii zabiegów usuwających m.in. mikroorganizmy, które wniknęły w strukturę marmuru.
- Krzyż ma sporo ubytków, zresztą już data jednej z poprzednich konserwacji została wyryta na fragmencie, który wówczas uzupełniono - mówi Dorota Kowalik-Kociszewska.

Najciekawsze jest oczywiście pochodzenia krzyża. Stoi on przy polnej drodze, w pobliżu lewińskiego cmentarza i szosy prowadzącej w kierunku Kantorowic. Wyryty napis głosi (w wolnym tłumaczeniu): „15 kwietnia 1617 roku został w tym miejscu zakłuty bez powodu George Friedrich Brandtner, młodzieniec mający lat 20 i pół, przez mordercę Georga ... z Saksonii rodem”.

Jak mówi legenda, nazwisko zabójcy kazał zatrzeć - ze wstydu - on sam lub jego rodzina.
Poniżej znajdują się daty dwóch konserwacji: 1880 i 1932 z nazwiskami wykonawców tych prac.
Wierne przetłumaczenie napisu będzie ostatnim zadaniem, które stoi przed odnowicielami zabytku. Jak zapowiedział obecny na odsłonięciu wiceburmistrz Lewina Brzeskiego Dariusz Struski, władze postarają się o tablicę, która postawiona obok krzyża będzie przedstawiała jego historię.
Co ciekawe, lewiński krzyż - choć liczy sobie niemal cztery wieki - jest jednym z najmłodszych na Śląsku. Postawiono go w czasach, gdy zwyczaj ten już niemal był w zapomnieniu.

- W przeciwieństwie do krzyży średniowiecznych, ten ma regularny kształt, z gustem i znawstwem liternictwa rozmieszczoną inskrypcję - przypominał przed kilku laty na łamach tygodnika „7 Dni” Marcin Helwig, miłośnik historii Ziemi Brzeskiej. - W siedemnastym wieku sztuka kamieniarska była już bardzo rozwinięta, nie było najmniejszego kłopotu ze zleceniem wykonania nie tylko krzyża, ale i odpowiedniej inskrypcji.
Wcześniej, przez kilka wieków, zwyczaj wystawiania krzyży był elementem ugody pokutnej, dzięki której morderca unikał najwyższej kary, ale musiał spełnić kilka warunków - m.in. postawić własnoręcznie wyciosany krzyż.

- Niekiedy zapis w ugodzie nakazywał wystawienie krzyża tam, gdzie sobie tego życzyła rodzina zamordowanego, na przykład na skrzyżowaniu dróg czy przed kościołem, a więc w miejscu, gdzie mógł być on dobrze widoczny i zwracać sobą uwagę ku przestrodze innym i skłonieniu do modlitwy za duszę zabitego - pisał w periodyku „Na szlaku” nieżyjący już dziś Andrzej Scheer, założyciel i prezes Ogólnopolskiego Klubu Badaczy i Miłośników Krzyży Pokutnych i Rzeźb Przydrożnych PTTK.

Odnowienie lewińskiego krzyża kosztowało społeczników mnóstwo pracy i czasu.
- Od samego początku spotkałem się z ogromną życzliwością służb pani konserwator, bardzo szybko sprawa przeszła przez Brzeską Wieś Historyczną, podobnie było w Urzędzie Miasta. A pani Dorota włożyła nie tylko pracę, ale i serce w to zadanie - mówił Andrzej Kostrzewa.
Czym teraz zajmie się Civitas Lovensis? - Proszę o następne pytanie - śmieje się pan Andrzej. - Pomysłów mamy bardzo dużo, ale najpierw musimy poczekać na zwrot włożonych w odnowienie krzyża pieniędzy. Wiosną są jednak nabory na kolejne projekty finansowane z Unii, więc kto wie...

Ciekawe, dlaczego krzyż po renowacji umieszczono odwrotnie - napisem w kierunku drogi? Dla porównanie zdjęcie z przed renowacji: http://www.panoramio.com/photo/51970755
Jarosław Staśkiewicz, nto
Źródło: Nowa Trybuna Opolska, wydanie z 27 stycznia 2011.

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (9 głosów)