DrukujDrukuj

Jak powstał Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu

Autor:
online
Gdzie stoi teatr w Opolu, każdy wie - na placu Teatralnym. Ale kiedy go budowano, plac nosił jeszcze imię Włodzimierza I. Lenina. Choć inwestycję prowadzono pod okiem wodza rewolucji, to wyraźnie jej nie dopatrzył - budowa ślimaczyła się aż 10 lat. Na zdj

Historia Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu - najważniejszym wydarzeniem lat 70. było oddanie do użytku supernowoczesnego gmachu Teatru Kochanowskiego. Po wielu latach starań otwarto też Muzeum Wsi Opolskiej w Bierkowicach.

23 stycznia 1975 roku złotymi zgłoskami zapisze się w historii kultury Opolszczyzny, w historii naszego teatru. W tym dniu, poprzedzającym 30. rocznicę wyzwolenia Opola z wielowiekowej niewoli Niemiec i faszystowskiego mroku okupacji - oddany został do użytku nowy, piękny, wielki gmach teatru. Otrzymaliśmy na nasze trzydziestolecie w Polsce Ludowej wspaniały prezent spełniający wieloletnie marzenia mieszkańców Opola i całej ziemi opolskiej” - pisała nieco pompatycznie „Trybuna Odrzańska”, ale też było czym się chwalić.

Zaledwie 100-tysięczne Opole dostało trzeci pod względem wielkości teatr w Polsce (po Teatrach Wielkich w Warszawie i Łodzi). Na dwóch widowniach mogło zasiąść blisko 900 widzów. Najbardziej imponująca była Duża Scena o powierzchni blisko 300 m kw., 17-metrowej głębi, z dużym kanałem orkiestrowym, zapadniami i 98-tonową obrotówką. Do tego automatycznie sterowanie świateł, pierwsza w kraju całkowicie zautomatyzowana nastawnia i aparatura do projekcji filmowych. Gazeta zachłystywała się, wymieniając te szczegóły techniczne.

Na nowy teatr opolanie czekali prawie 10 lat. W listopadzie 1965 r. na ówczesnym placu Lenina wmurowano kamień węgielny pod nowy teatr. Dzieło architektów Juliana Duchowicza i Zygmunta Majerskiego rosło powoli i nie bez wpadek, których do końca nie udało się zniwelować.- Na poprzedzającym uroczystości spotkaniu budowniczych z I sekretarzem KW PZPR Andrzejem Żabińskim, już w duchu triumfu oddano najpierw głos ówczesnemu dyrektorowi opolskiej sceny Mariuszowi Dmochowskiemu. A ten charakterystycznym tubalnym głosem, patrząc prosto w oczy budowniczych, wypalił: „Spieprzyliści wszystko, co można było spieprzyć” - wspomina senior opolskiej sceny Zdzisław Łęcki.

Już po uruchomieniu teatru wyszło na jaw, że nie da się grać na obu scenach jednocześnie, co jednak okazało się zbawienne dla każdego następującego tu dyrektora teatru, bo gmach i związana z tym oferta programowa znacznie przerastały możliwości „konsumpcji” opolskich teatromanów. Teatr ruszył w trzy tygodnie po nadaniu mu imienia Jana Kochanowskiego.

Pierwszym dyrektorem teatru został artysta krakowski, 33-letni Bogdan Hussakowski, wychowanek Zygmunta Huebnera. Do nowego gmachu postanowił w pewnym sensie dorobić nowy teatr, skompletować nowy zespół i dać mu całkiem nowe zadania. Pomysł na prowadzenie teatru z dala od centrum miał się sprowadzać do - jak mówił „TO” - „pogodzenia tego, co popularne z tym, co ambitne”.

Realizować się to miało głównie „w sferze” dzieł komediowych, o silnym zabarwieniu ludycznym, karnawałowym, a śmiech miał jednocześnie uczyć i bawić. Nie rezygnując z klasyki - na otwarcie dał „Przedwiośnie” Żeromskiego i „Protesilasa i Laodamię” Wyspiańskiego - Hussakowski postawił na widowiskowość i szeroki odbiór. Jeszcze długo po jego odejściu z Opola wspominano przepych, jakim olśniewał widzów - siedem odrębnych scenografii do „Snów Sindbada Żeglarza”, co teraz puściłoby z torbami każdy teatr, sadzawkę, w której pluskała się półnaga pani czy husarz na żywym białym koniu. Repertuar był wyśmienity, o realizacjach pisano różnie. Nieraz krzyczano: „Kicz, kicz, kicz!”

Niepodważalną zasługą Hussakowskiego było ściągnięcie do Opola - do którego wcześniej nikt poważny nie chciał przyjeżdżać - wybitnych twórców. Reżyserował tu m.in. Krzysztof Zanussi, Jerzy Goliński. Przede wszystkim był to teatr scenografów. Tworzyli tu Lidia i Jerzy Skarżyńscy, Wojciech Krakowski, Joanna Braun, Jan Polewka, Zofia de Ines - w większości absolwenci krakowskiej ASP.
Równie imponujące były nazwiska kompozytorów pracujących dla naszego teatru: Jan Kanty Pawluśkiewicz, Andrzej Zarycki, Jacek Ostaszewski, Stanisław Syrewicz, Wojciech Karolak czy Czesław Niemen.

Andrzej Hausbrandt nazwał opolską scenę superteatrem. A Hussakowski dostał od władz zielone światło i superwarunki. Teatr był oczkiem w głowie ówczesnych władz partyjnych - począwszy od budżetu (w 1977 r. Kochanowski miał największy budżet w kraju, dwa razy większy od budżetu Starego Teatru i o jedną trzecią większy od Teatru Narodowego), skończywszy na repertuarze (tylko tu grano „Cztery krople” Rozowa).

Na fali rozbudzonego zainteresowania opolan teatrem zainaugurowano w 1975 r. festiwal klasyki polskiej - Opolskie Konfrontacje Teatralne. „Sekretariat KW PZPR przekazał wszystkim organizatorom uznanie i podziękowanie za sprawny przebieg pierwszych OKT, w czasie których na opolskiej scenie wystąpiła cała czołówka najwybitniejszych i najpopularniejszych polskich aktorów” - pisała w maju 1975 „TO”.

W każdym sezonie miał Hussakowski na widowni ponad 100 tysięcy widzów. W pierwszym sezonie prawie 150 tys. na 462 spektaklach (bez dowożenia nie dokonano by tego cudu, ale teatr miał wtedy 11 własnych autokarów). Słynne „Tato tato, sprawa się rypła” Ryszarda Latki, pokazane także w telewizji, zobaczyło prawie 50 tysięcy osób.

Lata 70. były dobre nie tylko dla opolskiego teatru. Na początku dekady zwieńczono wieloletnie starania o utworzenie Muzeum Wsi Opolskiej. „W pośrodku chylących się ku ziemi starych zagród wieśniaczych, pokryty mchem drewniany kościółek, stary młyn wodny, wiatrak, spichlerze zbożowe, kuźnia i nieodzowna karczma - to obraz wsi sprzed wielu laty. Taka właśnie kontrastowa wieś w dobie rakiet szybujących ku powierzchni srebrnego globu, powstanie w Opolu” - tak zapowiadano powstanie skansenu w „Trybunie Opolskiej” na przełomie lat 50. i 60. Muzeum powołano w 1961 roku, trzy lata później opracowano jego założenia programowe, które zakładały docelowo przeniesienie na teren przyszłego muzeum około 70 obiektów małej i dużej architektury wiejskiej. Przyznany muzeum teren obejmował 10 hektarów dawnego poligonu wojskowego w Bierkowicach.

Do realizacji zatwierdzono koncepcję takiego sytuowania przenoszonych obiektów, aby grupowały się one z jednej strony w zagrody reprezentatywne dla poszczególnych warstw społeczno-ekonomicznych, z drugiej strony - w większe zespoły przedstawiające subregiony Opolszczyzny. Pierwszym obiektem postawionym w muzeum w 1967 r. był mały spichlerz ze wsi Sternalice z powiatu oleskiego. Dla zwiedzających muzeum otwarto 23 września 1970 r. podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej Muzeów i Parków Etnograficznych.

Iwona Kłopocka, nto
Źródło: Nowa Trybuna Opolska, wydanie z 26 maja 2012.

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (6 głosów)